O wszystkim (Reklama: ,)

Tamtego lata w Białym Domu siedział Lyndon Baines MacBird, który po swoim ustąpieniu kończył w marcu kadencję. Bob Kennedy nadział się na kulę z wyrytym na niej własnym imieniem. To samo przydarzyło się człowiekowi o nazwisku Martin Luther King. Żadne z tych zabójstw nie było niespodzianką. Dziwiło raczej to, że nastąpiły tak późno. Czarni podpalali miasta, pamiętacie? Palili własne dzielnice. Zwykli, przeciętni ludzie zaczęli nawet do pracy nosić dziwaczne ciuchy - obcisłe koszulki, spodnie-dzwony i minispódniczki. Włosy wydłużyły się nawet u osób, które skończyły dwadzieścia pięć lat. To był rok baków i wąsów a la Buffalo Bill. Senator Gene McCarthy - z Minnesoty? Wisconsin? - starając się o nominację partii demokratycznej do wyborów prezydenckich cytował poezję, ale można było iść o zakład, że zebrani w Chicago demokraci przyznają ten zaszczyt Hubertowi Horatio Humphreyowi. (A czy ten zjazd nie był wspaniałym świętem amerykańskiego patriotyzmu?)


(Reklama: , )